Dziekańskie słowo na weekend II

Drodzy Koleżanki i Koledzy,

Doktoranci i Studenci,

za nami drugi, pełny tydzień nieobecności w gronie współpracowników, koleżanek, przyjaciół. Jestem szczęśliwy, bo mogę powiedzieć, że dotychczas nie otrzymaliśmy żadnej informacji o zachorowaniach naszych pracowników lub studentów. Z wieloma z Was koresponduję, rozmawiam na czacie w Teamsach, jedynie wyjątkowo mam okazję spotkać w pracy, w Dziekanacie. Wszystkim bardzo serdecznie dziękuję za pogodę ducha, otwartość i niesłabnący entuzjazm w obliczu wyzwań, jakie postawiła przed nami epidemia. Szczególne podziękowania składam pracownikom naszej administracji i bibliotek, którzy pomimo ryzyka zachorowania stawiają się na dyżury w swoich jednostkach. To oni swoją obecnością zapewniają obieg dokumentacji i dostęp do informacji. Bez nich nie moglibyśmy przygotowywać zajęć, rozliczać grantów, składać aplikacji o wsparcie nowych projektów badawczych, przygotowywać obron czy przeprowadzać rozpoczętych postępowań dyplomowych. Za ich codzienną odwagę i oddanie jestem im bardzo wdzięczny.

Jednocześnie z satysfakcją mogę donieść, że nie ustaje Wasza działalność naukowa. Podpisywałem kolejne sprawozdania z zakończenia projektów i roczne podsumowania. To naprawdę imponujący obraz nowatorskich, innowacyjnych badań nad przeszłością i teraźniejszością ludzkich kultur w wymiarze grupowym i jednostkowym. Ba!, nasi psycholodzy zaczęli już prowadzić badania nad wpływem epidemii na zachowania jednostek i społeczności. Dla zrozumienia funkcjonowania dziś, ale i w przeszłości społeczeństw poddanych traumie ma to kluczowe znaczenie. A ponieważ z urzędu w przededniu kolejnej ewaluacji jakości badań śledzę bibliograficzne opisy publikacji pracowników, tu także widzę powody do optymizmu. Obok artykułów w czasopismach o światowym oddziaływaniu pojawiają się rozdziały, a ostatnio także całe monografie opublikowane w wydawnictwach z tak zwanej II listy MNiSW. Jest się z czego cieszyć!

To nie jest jednak wpis w duchu propagandy sukcesu. Nie, zdaję sobie doskonale sprawę, w jak trudnych warunkach pracują nasi wykładowcy, z jakimi przeciwnościami zmagają się pozbawieni dostępu do literatury studenci. Wszystkich proszę o śledzenie fanpage naszego Wydziału oraz Uniwersytetu Wrocławskiego – Uczelni Badawczej, na których publikujemy informacje o zasobach literatury naukowej w wolnym dostępie. A jest tego naprawdę dużo i łącznie ze zbiorami naszych kolekcji w bibliotece cyfrowej oraz bazami dostępnymi dla wszystkich przez proxy Biblioteki Uniwersyteckiej mamy solidną podstawę do poszerzania swojej wiedzy o stanie badań – i zdobywania nowych inspiracji. Czytajmy jak najszerzej, bo to rzecz bezcenna – czas, jeśli go mamy, który możemy poświęcić lekturze. W ramach projektu Uczelnia Badawcza jesteśmy też bliscy sfinalizowaniu decyzji o zakupie na stałe dla Uniwersytetu pełnych wersji kilku dużych, światowych baz artykułów i ebooków. Mam nadzieję, że mimo kulejących procedur uda się sfinalizować te działania jeszcze w okresie zawieszenia zajęć.

Wielu z Was może dotykać niepewność związana z nową sytuacją, w jakiej się znaleźliśmy. Z myślą o Was przygotowaliśmy podstronę naszej wydziałowej strony internetowej. Tu zamieszczamy najważniejsze dokumenty, ale przede wszystkim pytania i odpowiedzi dotyczące funkcjonowania Wydziału i Uniwersytetu. Zaglądajcie tam, a jeśli nie znajdziecie odpowiedzi na dręczące Was pytania – dajcie nam znać. Strona stale się rozbudowuje, a pewnie wielu problemów nie jesteśmy świadomi. Musicie nam pomóc przygotować jak najlepsze wsparcie dla Waszych koleżanek i kolegów. Niech nikt z Was nie czuje się pozostawiony przez naszą Wspólnotę. Dzięki komunikacji elektronicznej możecie się spotykać i rozmawiać widząc się nawzajem. To ważne, to buduje poczucie bycia razem, dopełnia nasze człowieczeństwo właśnie wymiarem wspólnotowym. Z tego też powodu chciałbym się z Wami spotkać w tę niedzielę, by móc odpowiedzieć na żywo na Wasze pytania. Bądźcie pewni – nasza Wspólnota cały czas troszczy się o każdego z Was, o nikim nie zapomina.

W ramach stabilizowania naszej entuzjastycznie wprowadzanej, zdalnej edukacji, doczekaliśmy się ministerialnych wytycznych. Złośliwi mogliby powiedzieć, że ważniejsze byłyby dla nas wolne dostępy do literatury – zwłaszcza, paradoksalnie, polskiej, bo nasi wydawcy nie prowadzą dystrybucji według założeń otwartego dostępu – czy ujednolicony zestaw narzędzi do kształcenia na odległość, zoptymalizowany pod względem obciążeń sieci Internet i dostępu do serwerów, z których byśmy korzystali. Ale to byłoby małostkowe i przyziemne. Ministerstwo przekazało nam w zamian zestaw wytycznych zawierających głównie obowiązki prowadzącego i studenta. Byłoby niesprawiedliwe zżymać się na ten dokument. Jest w nim sporo elementów ujednolicających i porządkujących – kwestie zaliczania zajęć, rozliczania obciążeń dydaktycznych, prowadzenia konsultacji. To cenne, bo poruszamy się dzięki temu w obrębie jednolitej przestrzeni prawnej.

Ale są tu też zapisy kuriozalne – wszystkie zajęcia prowadzone w trybie synchronicznym (wideokonferencje) mają być udostępniane studentom, którzy nie biorą w nich udziału. A jednocześnie mamy przestrzegać zasad RODO w przypadku nagrywania zajęć. A co, jeśli student nie zgodzi się na nagrywanie wizerunku, a nasze zajęcia wymagają kontrolowania jego pracy w czasie rzeczywistym? Szczegóły wymogów dokumentowania zajęć i zapisywania ich na platformie uniwersyteckiej do zajęć zdalnych budzą mój sprzeciw. Obowiązek zapisywania na platformie wspólnej dla Uniwersytetu zajęć, by móc później udowodnić, że się je realizowało – wskazuje na ogromny, systemowy brak zaufania do nas. Dużym wysiłkiem pracowników, bez jakiegokolwiek – powtórzę: jakiegokolwiek wsparcia Ministerstwa nasi wykładowcy konstruują swoje zajęcia. Często uczą się nowych narzędzi, z którymi nie mieli styczności wcześniej, szukają i nowatorsko starają się dostosować do nowej sytuacji, żeby zapewnić jak najlepszy kontakt ze studentami. Ci, którzy tego nie robią, należą do wyjątków i mam nadzieję, że aktywność koleżanek i kolegów zawstydzi ich nieco. Zwłaszcza, że Ministerstwo zobowiązuje władze Uniwersytetu do stworzenia mechanizmów zatwierdzających i kontrolujących nasze praktyki kształcenia zdalnego. Teraz, w samym środku epidemii.

Największym jednak zawodem dla mnie jest fakt, że dokument ten spisany jest językiem nakazów i gróźb represji. I jest tak przygotowany w sposób kompletnie niepotrzebny. Zamiast doceniać i wspierać tych, którzy sami, z poczucia zobowiązania wobec studentów wypracowują dobre praktyki pracy, grozi się im i nakazuje. Nie zapewniając nic w zamian. Mam wrażenie, że w Ministerstwie zwyciężyła wizja biurokratyczno-nakazowego zarządzania światem. To nie jest nasza droga. Owszem, rozumiem taką potrzebę w chwili, gdy kryzys wybucha i trzeba zapanować nad paniką. Ale dziś musimy wypracować przyjazne wszystkim, wspierające rozwój nas wszystkich mechanizmy. Pokrzykiwania nie pomogą, możliwe wielostronne wsparcie i współpraca – jak najbardziej.

Dlatego też tym bardziej zachęcam do kontaktowania się, pisania i dzwonienia do siebie. Jeśli nie mieliśmy czasu rozmawiać z koleżankami i kolegami – zróbmy to teraz. Warto, bo oni potrzebują nas, a my ich. Bo razem jesteśmy silni. Razem możemy więcej. I do zobaczenia w niedzielę, zdalnie, na kanale YouTube o 20.00!

#uniwrocneversurrender

/Prof dr hab. Przemysław Wiszewski

Dziekan

Wydział Nauk Historycznych i Pedagogicznych/